Blogger Templates

September 12, 2013

DAISO Crystal Cream Eyecolor - Rose, Cocoa & Purple



Te trzy maleństwa pokazałam Wam juz przedwczoraj na FB. Kto przegapił niech żałuje. ;] Dzisiaj pora na swatche i pierwsze wrażenia. 
Cienie w takiej formie polubiłam po przygodzie z Maybelline, o której mogliście przeczytać TUTAJ. I tak jak w tamtym przypadku, również cienie DAISO różnią się od siebie. Warto jednak zaznaczyć, że łączy je jedno - drobinki. Tak tak, właśnie one. :) Powoli przekonuję sie do nich w cieniach. Zresztą cała seria jest taka 'drobinkowa'. Kolorów jest więcej (niestety nie wiem dokładnie ile), ale ja zdecydowałam się na te trzy. Było jeszcze złoto, jednak nie jest to mój ulubiony kolor.

Trójeczka z przybliżenia - Rose, Cocoa i Purple.



Cień, który zaskoczył mnie po odkręceniu wieczka. W słoiczku nie wygląda róż, na palcu też. Ale już rozsmarowany - jak najbardziej. :) Kolor jest bardzo delikatny. A formuła cienia bardzo plastyczna, łatwo się rozciera. Zawiera dużo drobinek, ale sam cień na tym nie traci. 
Wrażenia? Pomimo wachania czy go kupić, jestem ostatecznie zadowolona, że się na niego zdecydowałam. :) Dobrze wygląda solo. 






To właśnie ten kolor mnie kupił. Przeglądałam w sieci swatche i wyglądały tak zachęcająco, że nie moglam go sobie odmówić. W słoiczku kolor prezentuje się bardzo ładnie. Niestety roztarty jest blady, a pierwszy plan tworzą drobinki - nie kolor. Sam cień jest twardy, chropowaty. Bardzo dużo drobinek zostaje na palcu - tyle ich jest.
Pierwsze wrażenie? Duże rozczarowanie, bo nie takiego efektu się spodziewałam. Ale im dłużej z tym cieniem siedziałam i na niego patrzyłam, coraz bardziej zaczął mi się podobać. :)

  
   


Ostatni z trójki dzisiejszych bohaterów. Cień liliowy strukturą przypomina pierwszy z pokazywanych. Łatwo się rozprowadza, kolor jest delikatny. Nie jestem przekonana do niego jako cienia solo. Kolor jako taki mi się podoba, ale sama jeszcze nie wiem. Wypróbuję go jako bazę pod fiolet Inglota i zobaczymy co z tego wyniknie. :)

 
 


Na koniec cała trójeczka razem.






9 comments:

  1. Replies
    1. Cały czas oswajam się z liliowym. ;]

      Delete
  2. Powiem, że bardzo ciekawe. U mnie problem polega na tym, że wiecznie nie mogę się przekonać do cieni w kremie, ale może kiedyś się zdecyduje :-) A opakowania to małe skrzynie ze skarbami - wyglądają prześlicznie :-D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też długo omijałam cienie w kremie. Ostatecznie przepadłam dla turkusu z Maybelline :). Te nie były drogie, więc czemu nie spróbować? A opakowania są urocze. :)

      Delete
  3. opakowania oczywiście mnie rozczuliły, coś pięknego! I kolorki muszę przyznać, że całkiem przyjemne:]

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, opakowania są słodkie. Małe, poręczne, w dodatku z taką nakrętką. :)

      Delete
  4. Mnie też kolory w słoiczkach bardzo się spodobały, ale na skórze - trochę dużo drobinek. Choć to też bywa przydatne ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Np. na jakieś wieczorne wyjście. :) Chociaż brąz wydaje się też całkiem fajny na co dzień.

      Delete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...